text 20 Stycz. 2 notki 247
























Słońce jest oddalone od Ziemi o około 150 mln km. Podobno człowiek bez niego, a dokładniej nasłonecznienia umiera. Jesteśmy uzależnieni od fotonów czy tego chcemy czy nie. Przypisujemy mu właściwości lecznicze, płacimy biurom podróży by mieć go jeszcze więcej i ewentualnie obwiniamy za zniszczone wakacje. Mnie ono dziennie budzi, wpadając bez skrupułów przez okno każdego letniego dnia mimo 150 mln km, które ma do pokonania.

Stara rolka, nowe podejście. Wstępny fotograficzny rekonesans utwierdził mnie jednak w przekonaniu, że w fotografii chyba chodzi o coś innego niż pędzle, maski, presety, warstwy, dziwne nienaturalne kolory, wciskanie na siłę bokehu czy wyciąganie cieni ze wszystkiego czego się da.
Więcej pokory dla zdjęcia, więcej pracy nad zdjęciem, więcej pracy nad sobą, co mam nadzieję będzie możliwe.
Te z dzisiaj, są po prostu zeskanowane. Nic poza tym.  Obiecuje, że będzie ich więcej, bo chyba chciałbym robić po prostu fotografie.


text 16 Stycz. 246

11 listopada.
Dzień specyficzny, przełomowy i trudny dla mnie z wielu względów, o których obecnie opowiadać nie chcę.
Kiedy ludziom w głowach tkwiła walka o jakieś chore wartości, ja siedziałem w Tatrach. Pierwszy wyjazd razem z Antonem, w końcu kogoś wciągnąłem w temat tej kupy kamieni. Mam nadzieję, że górska współpraca będzie mogła się rozwijać dalej, a raczej będzie miała ku temu okazje…
Na świeczniku mały klasyk, Szpiglasowy Wierch od dol. 5 stawów z zejściem do Moka. Na parkingu w Palenicy ze 5 samochodów łącznie z naszym dało do myślenia czy aby nie pomyliliśmy parkingu/drogi. Ludzie jednak, od chodzenia po górach, wybrali lacie, tv… ewentualnie ustawke w Warszawie.





Wyjście o 5:55, mgła, szron, białe choinki i niesamowita cisza.





W miarę upływu czasu nabieramy wysokości i wychodzimy ponad linię chmur, które zmierzają w naszą stronę i śmiesznie odbijają się od gór.









Śniadanie w schronie i ruszamy dalej. Poniżej widac nasz cel - Szpiglasową przełęcz (tam gdzie słońce) i po prawej Szpiglasowy Wierch.




Odcinek Świnica - Zawrat, który szedłem miesiąc wcześniej z widoku “naprzeciwko”





Dogoniliśmy jakiś czteroosobowy zespół idący tą samą trasą co my. Z odległości wynika że wyprzedzają nas o jakieś 10 minut.




To było mega długie SZCZYTOWANIE. Kanczendzonga 9324 m.n.p.m wymięka przy naszym Szpiglasie 11 listopada.
Leżeliśmy, siedzieliśmy, jedliśmy, spaliśmy - wszystko byle tylko nie schodzić w dół. Wszystko by tylko przedłużyć to o kilka kolejnych minut na górze.
Było dużo czasu na myślenie, na składanie klocków i myśli, które trzy dni wcześniej brzmiały i dalej brzmią jak sci-fi.







I znowu pojawiła się mgła, chmury, zimno i szarówa. Czas do domu.
Potrzebuje dużo siły.





Tego dnia ukulaliśmy na nogach 27 km z różnicą wzniesień 1140m.





text 13 Stycz. 1 notka 245



Genialne.

text 12 Stycz. 67 notek 244

Negatywny pozytyw ?
Pozytywny negatyw ?

text 8 Stycz. 4 notki 243 - new logo & layout



text 1 Stycz. 2 notki 242




Hardcore 2012
Dziękuję Paweł za wszystko !