
Robota na Odjazdach.
Chyba jeszcze nigdy w życiu nie widziałem takiej ilości hipisów na metr kwadratowy.
BTW.
Znalazłem ostatnio ciekawy artykuł.

Jakiś czas temu poznałem Pawła.
Człowiek z gatunku tych, którzy nie krzyczą swoją osobą “haloooooo tutaj jestem, zwracajcie wszyscy na mnie uwagę”.
Dużo wspólnych tematów i zajawek o których rzadko jest okazja by pogadać z innymi.
Już teraz wiem, że mógłbym się od niego wiele nauczyć. Oby była jeszcze ku temu okazja.
Ostatnie Dni.
BUST!















Niekonieczny Tour, Sight To Behold, 2012.
Krótko, intensywnie i ciągle w drodze. Setki pokonanych kilometrów z finałem w Gdyni. Czasami graliśmy, czasami spaliśmy, czasami też jedliśmy wszystko co nam wpadło w łapy. Trochę zdjęć, trochę debilizmów… Generalnie trasa koncertowa STB.
Po powrocie miałem jednak wrażenie, że ten wyjazd był inny od pozostałych. Nie wiem czy to kwestia mojego obecnego nastawienia do wszystkiego wokół czy czegoś jeszcze innego, jak choroba która mnie obecnie pozamiatała. Może tak, może nie, w każdym razie jedno wiem na pewno. Już teraz czekam(y) na pakowanie tych gratów i wyjazd na kolejne koncerty.
Reasumując…
kolejny raz dzięki za wszystko Głowa !
przepraszam chłopaki za przelanie sosu w PizzerNi
nie byliśmy na plaży
premierowo, kablowo, fioletowo, koncertowo
w Bełchatowie na koncertach tańczą w parach
kamera rozładowała się chyba po godzinie od wyjazdu z Mikołowa
Edek w młodości był białym perkusistą
Desdemona i jej właściciel MISTRZ !
nowy set koncertowy STB rozdziewiczony
sok marchewkowy po 2 dniach pachniał pieczarkami






Listopadowy wypad w Tatry Zachodnie. Wewnętrzny rekonesans i ucieczka ?
Mróz, słonko i prawie 30 km trasy przed (a w zasadzie już teraz za) nami. Wyjście w nocy, powrót w nocy. Dużo czasu na układanie klocków, które tak bardzo nie chcą do siebie pasować. Dużo kroków nad którymi trzeba się zastanowić, by móc je w ogóle postawić. Kondycyjne harakiri.
Tam teraz czuję się chyba najlepiej. Coś mnie przyciąga jak magnes i działa jak valium rozpylone na tych graniach. Ta cisza, surowość i natura robi robotę jak nic innego. Góry chyba najlepiej uczą, że nie wszystko na tym świecie da się racjonalnie wytłumaczyć.


